Sesja plenerowa w Rudawach Lidia i Paweł

Sesja plenerowa w Rudawach Janowickich

Sesja plenerowa Lidii i Pawła w Rudawach Janowickich przypadła na bardzo wietrzny dzień. Była to już późna jesień, więc potęgowane przez wiatr uczucie chłodu dawało się we znaki nawet dobrze ubranym wędrowcom. Na szczęście ta nieustraszona para górzystów bardzo dzielnie zniosła ekstremalne warunki. Użyłam gifów, żeby pokazać siłę tego wiatru, który wyginał drzewa, rozwiewał włosy i wdzierał się pod wszystkie warstwy ubrań. Ale to dzięki niemu mogły powstać fantastyczne, tajemnicze i dynamiczne ujęcia, dla których definitywnie warto było marznąć. To było moje trzecie chronologicznie spotkanie z Lidią  Pawłem, ale wybrałam je na bloga jako pierwsze, właśnie przez tą potęgę natury, z jaką tego dnia przyszło nam się zmierzyć. Prosta, dopasowana sukienka Lidii spod igły wrocławskiej projektantki Agnieszki Światły podkreśliła klasyczny i naturalny wygląd Panny Młodej.

Uważam, że im cięższe warunki, tym bardziej emocjonalne i poruszające zdjęcia (!). Taką sesję pamięta się długo po tym jak zniknie uczucie chłodu, zgrabiałe palce i czerwone nosy. Jest to przygoda sama w sobie, nie tylko ze względu na piękną pamiątkę w postaci zdjęć. Dla tego takie małe wyzwania to dla mnie coś co bardzo lubię w fotografii ślubnej. Widzę w nich ogromny potencjał, jak gdyby potęga żywiołu z jakim zmagamy się na sesji obrazowała potęgę uczucia jakie para do siebie żywi. Surowa i niesamowicie piękna sceneria to wszystko czego potrzeba, żeby zdjęcia miały ponadczasową wartość. Każdy gadżet modny w danym sezonie, po jakimś czasie się znudzi, tylko sesja plenerowa w naturze nigdy nie straci na swojej wartości, a zdjęcia przeglądane za 2, 5 i 50 lat będą dalej wyglądały klasycznie i pięknie. Zapraszam Was drodzy do obejrzenia tego co przyniósł nam ten chłodny i wietrzny dzień.